Syndrom „zimnego ogona” oraz hipotermia u psa – uważaj na wiosenne kąpiele.

Po długich, ciemnych, zimowych dniach nareszcie przychodzi pora na te bardziej upragnione… Wszyscy niecierpliwie wyczekujemy słonka i związanego z nim ciepełka a także dłuższych dni, które sprzyjają wielu aktywnością w tym także tym nad wodą. Niektóre jeziora całkiem niedawno pozbyły się pokrywy lodowej a więc temperatura ich wody sięga zaledwie 6-8 stopni C. Należy pamiętać, że o wiele więcej ciepła tracimy w wodzie niż przebywając na powietrzu, gdzie o wiele trudniej jest osiągnąć stan hipotermii – wychłodzenia ciała. Woda przewodzi ciepło ok. 25 razy lepiej niż powietrze. Tak więc woda, która ma kontakt ze skórą wychładza ciało o wiele szybciej niż powietrze i reguła ta dotyczy wszystkich żywych stworzeń.

Fot. https://dziendobry.tvn.pl/a/jaka-jest-prawidlowa-temperatura-ciala-psa

Psia hipotermia

Normalna temperatura u psów jest zależna od rasy i waha się od ok. 37,5 do 39 stopni C.Do hipotermii może dojść w pewnych sytuacjach np. podczas kąpieli w zimnym zbiorniku o każdej porze roku. Może ją spowodować niska temperatura powietrza i wody a także szybki ruch powietrza oraz brak izolacji termicznej psa.

Za łagodną hipotermię uznaje się spadek temperatury ciała psa do poziomu pomiędzy 37 a 35 stopni. Spowalnia się wtedy bicie serca i oddychanie. Pies jest śpiący, zimny w dotyku, ma dreszcze. Serce początkowo przyspiesza pracę (tachycardia) ale w miarę postępu wyziębienia dochodzi do rzadkoskurczu i zaburzeń rytmu serca. Zaburzenia pracy mózgu prowadzą do apatii a następnie do śpiączki.

Co zrobić?

  • zabierz psa do pomieszczenia i jeśli możesz, podnieś temperaturę w tym wnętrzu np. w samochodzie podkręć ogrzewanie, w domu okryj kocem i jeśli możesz połóż w jak najcieplejszym miejscu. Owiń psa nagrzanym na kaloryferze kocem lub dużym ręcznikiem.
  • jeśli pies jest mokry, wysusz go ręcznikami, UWAGA! płynnymi, okrężnymi ruchami
  • małego psa włóż pod swoje ubranie, by ogrzać go własnym ciepłem
  • NIE ZANURZAJ PSA w gorącej wodzie
  • podaj ciepłą wodę (NIE GORĄCĄ!) do picia lub najlepiej ciepły rosół (dodatkowe kalorie bardzo przydzą się w tej chwili)
  • sprawdzaj temperaturę co 10-15 minut, aż dojdzie do normalnego poziomu

Jeśli temperatura psa nie wraca do normy w ciągu 30 minut, jedź do weterynarza kontynuując ogrzewanie psa po drodze.

Kiedy temperatura spada do 35-33 stopni, mówi się o hipotermii umiarkowanej. Organizm usiłując się ogrzać początkowo wprowadza drżenie mięśniowe (dreszcze) i przyspieszenie metabolizmu. Poniżej 35 °C dreszcze już nie występują a zwierzę zwija się w kłębek usiłując zmniejszyć powierzchnię narażoną na zimno. W tej temperaturze kurczą się naczynia krwionośne powierzchowne (blada skóra) a krew jest kierowana do narządów wewnętrznych.

Co robić?

Poza wyżej wymienionymi sposobami możesz butelkę z gorącą wodą albo termofor owinąć ręcznikiem i przyłóżyć do szyi, pach i pachwin psa – czyli miejsca w których blisko powierzchni znajdują się duże naczynia krwionośne, więc szybciej ogrzejesz krew, a ona ograny wewnętrzne
UWAGA! między ciałem psa a źródłem ciepła muszą być przynajmniej 2 warstwy tkaniny, inaczej pies może doznać szoku.
Sprawdzaj temperaturę co 5-10 minut i gdy pies dojdzie do swojej standardowej, jeszcze przez chwilę potrzymaj go owiniętego luźno kocem; podaj ciepłą wodę, a najlepiej rosół.

Gdy temperatura ciała psa spada poniżej 33 stopni, znajduje się on w stanie głębokiej hipotermii i jest to ZAGROŻENIE ŻYCIA.

Zaburzenia pracy mózgu prowadzą do apatii a następnie do śpiączki. Zapotrzebowanie mózgu na tlen przy temperaturze 23 °C wynosi zaledwie 15% w stosunku do normalnego zapotrzebowania – co działa ochronnie na jego przeżycie. W stanach skrajnych – tętno spada – jest niewyczuwalne, a tony serca bardzo ciche – pies jest nieprzytomny więc może sprawiać wrażenie martwego. Decyduje Ekg (z taką sytuacją poradzi sobie tylko lekarz).Należy jednak jak najszybciej podać kroplówkę z podgrzanych płynów elektrolitowych (nawet do 48 °C). Przy głębokiej hipotermii rola opiekuna ogranicza się do owinięcia kocem i przyłożenia termoforu i jak najszybszym odwiezieniu psa do lekarza weterynarii – gdyż akcja reanimacyjna nawet jeśli pies sprawia wrażenie martwego – ma przy fachowej pomocy szanse powodzenia.

Zimny ogon (limber tail syndrome, cold water tail).

Fot. https://zamerdani.pl/gdy-psi-ogonek-sie-przeziebi-zimny-ogon/

Psy myśliwskie w tym głównie grupa VIII psów dowodnych, aporterów i płochaczy słynie z uwielbienia do kąpieli wodnych. Co ciekawe, właśnie tej grupie psów często przytrafia się tzw. syndrom zimnego ogona.

Etiologia

Przyczyna „zimnego” ogona nie jest znana, chociaż uważa się, że jest ona związana z :

  • ciężkimi treningami (szczególnie u nieodpowiednich psów)
  • ciężkimi polowaniami
  • pływaniem lub kąpielą w zbyt zimnej lub zbyt ciepłej wodzie.
  • ostra, energiczna zabawa wodna w ciągu ostatnich 24 godzin.
  • stanem lekkiej hipotermii, której objaw ze względu na rasę i jej predyspozycje pojawia się w miejscu najbardziej wrażliwym na wychłodzenie.

Czynniki predysponujące

  • zmiany klimatyczne, w szczególności narażenie na mokrą, zimną
  • brak kondycji lub przemęczenie.
  • budowa ogona (wysoko osadzony lub bardzo aktywny).
  • płeć, częściej jest to objaw występujący u samców niż suk
  • pojawia się u psów nie zahartowanych w wodzie przy dużej różnicy temperatur ( gorąco na zewnątrz, zimna woda) lub np zimą podczas zabaw w wysokim śniegu.
  • długotrwały transport w klatce
  • często widoczne u retrieverów i poinarów, które rozpoczynają cięższy trening jesienią lub u młodych psów po raz pierwszy z powodu nadużywania mięśni ogona

Patofizjologia

Badania sugerują, iż syndrom jest związany z uszkodzeniem mięśni w ogonie co sugerują badania podwyższonych enzymów mięśniowych, np. fosfokinazy kreatynowej. Dowody na uszkodzenie mięśni kości ogonowej to podwyższenie poziomu kinazy kreatynowej, po wczesnym wystąpieniu objawów klinicznych. Badanie elektromiograficzne wykazały nieprawidłowe spontaniczne wyładowania ograniczone do mięśni kości ogonowej kilka dni po wystąpieniu pierwszych objawów. Histopatologiczne dowody uszkodzenia włókien mięśniowych wskazały iż najpoważniej zaatakowane są określone grupy mięśni, a mianowicie poprzecznie ułożone, które są używane do bocznego zginania tułowia lub merdania ogonem. Mięśnie ogona znajdują się w niewielkiej przestrzeni między kręgami kości ogonowej a zewnętrzną warstwą gęstej tkanki łącznej. Ponieważ mięśnie nie mają miejsca na rozszerzenie się, w zasadzie zostają uwięzione przez naturalną opaskę uciskową, co powoduje zmniejszenie przepływu krwi. Patologia jest związana z niedokrwiennym uszkodzeniem mięśni kości ogonowej, co potwierdza histologia i sugeruje się związek z zespołem.

Objawy syndromu „zimnego ogona”

Sam ogon wydaje się być odłączony od reszty ciała, stąd zagraniczni lekarze weterynarii przyrównują go do ugotowanego makaronu (wet noodle), natomiast sam zespół określają terminem: dead tail (martwy ogon). Objawy są bardzo charakterystyczne gdyż dochodzi do silnego porażenia ogona co powoduje, iż zwierzę nie chce nim poruszać. Ogon na ogół zwisa w dół. Pies zazwyczaj jest osowiały i często miewa problemy ze znalezieniem odpowiedniej pozycji do leżenia czy siedzenia co wynika z dolegliwości bólowych.

Leczenie

Tak naprawdę nie ma konkretnego lekarstwa. Zalecane jest ogrzewanie danego miejsca, np. termoforem, ewentualnie naświetlanie laserem. Na ogół sprawność ogona wraca od kilku do kilkunastu dni i raczej nie wymaga leczenia, poza podaniem leków p/bólowych i p/zapalnych.

Piśmiennictwo

De Lahunta, Alexander; Glass, Eric (2009). „Zespół ogona zwyrodniałego lub ostra miopatia ogonowa”. Veterinary Neuroanatomy and Clinical Neurology (3rd ed.). Saunders Elsevier. s. 113 -114. ISBN 978-0-7216-6706-5.

Janet E. & Wright, JC, Limber Tail Syndrome u psów myśliwskich, biuletyn programu medycyny sportowej, Auburn University College of Veterinary Medicine, zima 1995Grayson, Peggy, Water and the dead tail syndrome, Dog World, 5 maja 1995

Brodeur , Wright , Cortes Y . Hipotermia i ukierunkowane zarządzanie temperaturą u kotów i psów. J Vet Emerg Crit Care (San Antonio). Marc 2017; 27 (2): 151-163. doi: 10.1111 / vec.12572. Epub 25 stycznia 2017

Kabatchnick E, Langston C, Olson B, Lamb KE. Hipotermia u psów i kotów z mocznicą. J Vet Intern Med . 2016; 30 (5): 1648–1654. doi: 10.1111 / jvim.14525.

Medvet – leczenie psów i kotów. 9/2020

Dogtime.com – Hipotermia u psów: objawy, przyczyny i leczenie 22.12.2020

Węzeł „ósemka”, „podwójna ósemka”

Stosowany zarówno we wspinacze jak i żeglarstwie. Węzeł zwany ósemką stosuje się przede wszystkim do zabezpieczenia końcówki liny przed wysunięciem się przez bloczek, przyrząd asekuracyjny lub kipę.

Węzły powinny być wiązane schludnie i nie chodzi tu o fanaberię czy tylko estetykę… ładnie wyglądajace wiązanie od razu daje nam wizualnie odpowiedź czy napewno dobrze zawiązaliśmy węzeł, który jest naszym zabezpieczeniem.

Jak wykonać taki węzeł znajdziesz tutaj :

https://youtube.com/shorts/uWY-tJD-QRM

„Podwójna ósemka”

prosty węzeł, którego nie można zawiązać źle, bo jest to od razu widoczne. Można go łatwo rozwiązać nawet jeżeli pracował pod sporym obciążeniem. Ósemkę podwójną można wiązać na dwa sposoby. Pierwszy ma zastosowanie , gdy element który chcemy połączyć z ósemką można w nią wpiąć,sposób drugi stosowany gdy elementu łączącego się z ósemką nie można wpiąć.

Sposób 1

1. Linę skladamy podwójnie (długość złożenia zależy od grubości liny, grubsza lina – dłuższe złożenie), następnie krzyżujemy liny od tyłu, przekładając pod spodem.

2. Końcówkę którą przełożyliśmy pod spodem wkładamy w powstałe oczko.

3. Teraz pozostaje tylko zaciągnąć.

https://youtu.be/WyLz7VFklNU

TEAM SWIMMING – WSPÓLNE PŁYWANIE Z PSEM.

Team swimming to jedno z pierwszych i podstawowych ćwiczeń jakie uczy się zespół – przewodnik i pies. Stanowi ono podstawę do bardziej zaawansowanych ćwiczeń a na poziomie podstawowym jest jedynym ćwiczeniem w którym przewodnik wykonuje zadanie „ramię w łapę” z psem. Na czym ów ćwiczenie polega?

Ćwiczenie to choć wydaje się być proste wielu spędza sen z powiek… Przede wszystkim dlatego, że w tym zadaniu nie da się iść na skróty…. Wymaga ono długiej i systematycznej pracy oraz szlifowania każdego detalu składającego się na całość ćwiczenia. Samo ćwiczenie składa się z kilku części.

Na samym początku powinniśmy mieć na uwadze pozycje wyjściową. Jest ona taka sama jak przy większości ćwiczeń z posłuszeństwa czyli pies znajduje się w pozycji siadu przy lewej nodze przewodnika. Przewodnik w pozycji wyprostowanej, oboje skupieni na zadaniu. Przewodnik poprzez podniesienie ręki sygnalizuje gotowość do wykonania zadania. Jest to pierwszy element jakiego uczą się zespoły… Poprawna, spokojna pozycja wyjściowa, skupienie i gotowość do wykonania zadania to elementy czasem trudne do opanowania. Psy pracujące w wodzie bardzo chętnie do niej wskakują więc egzekwowanie od nich posłuszeństwa tuż nad brzegiem akwenu wiąże się z emocjami, które wcale nie ułatwiają pracy z psem.

Po opanowaniu pozycji wyjściowej zabieramy się za ćwiczenie takiego elementu jak wspólne wejście do wody. Pozycja psa nadal jest przy lewej nodze. Niedozwolone jest by pies wyprzedzał przewodnika lub zmieniał pozycje ze strony lewej na prawą… Często psy, które wbiegały do wody za rzucaną piłeczką/patykiem próbują powielać to zachowanie podczas wspólnego wejścia z przewodnikiem. Na tym etapie poprzez różnorodne zadania należy zmotywować psa do tego, aby chciał on przebywać przy lewym boku przewodnika. Jeśli już opanujemy pozycje wyjściową oraz wspomniane wspólne wejście to czas zabrać się za wspólne wyjście i powrót do pozycji wyjściowej…

Niestety wejście jak i wyjście często wiąże się z dużymi emocjami. Często psy wybiegają z wody nie zważając na przewodnika…

Ucząc się od wielu „mądrych głów” bardzo spodobało mi się stwierdzenie, które usłyszałam od M. Łęczyckiej… „pracuj tak, by przy twojej lewej nodze pies miał swój Disneyland” i faktycznie to działa…

Kiedy pies poprzez różnorodne ćwiczenia wykonywane w czasie nauki wspólnego wchodzenia czy wychodzenia będzie wiedział, że przy przewodniku czeka na niego szereg różnych atrakcji i bycie w tym miejscu jest najlepszym co mogło mu się przydarzyć wówczas przestaje być dla niego trudnym zadaniem dostosowanie się do prędkości wejścia/wyjścia przewodnika.

Ale, ale… team swimming to przecież wspólne pływanie…. A mu tu cały czas o wchodzeniu, wychodzeniu… No niestety… Tak jak pisałam wcześniej, to ćwiczenie to dość długi i złożony proces… I najpierw trzeba swoje wychodzić żeby móc wspólnie pływać…Mając opanowane wchodzenie i wychodzenie możemy zacząć chodzić z psem równolegle do brzegu… Jest to trudny dla psa element, gdyż pies instynktownie płynie od brzegu i do brzegu… Łatwiej będzie zacząć od takiej wersji cwiczenia kiedy to my jesteśmy pierwsi od lini brzegowej a pies przy naszym lewym boku. Wówczas nasza osoba będzie przysłaniała ląd.

I tu również jak w każdym innym detalu wykonujemy szereg ćwiczeń pomagających psu zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi i gdzie właściwie jest jego miejsce w tym zadaniu. Oprócz chodzenia wzdłuż brzegu zaczynamy wprowadzać obroty, pół obroty i zmiany kierunku pod różnym kątem. Kiedy wspólne chodzenie będzie opanowane przez nas do perfekcji a zmiany kierunku będą szły „jak po maśle” można zanurzyć się po pachy i rozpocząć układanie rąk jak do „żabki”. Pies powinien znajdować się na wysokości naszego barku, nie dalej niż 1m od nas. Pies nie powinien na nas wchodzić a w czasie płyniecia równolegle do brzegu spychać nas w jego kierunku.

Pod niżej wklejonym linkiem znajdziesz filmik z mojego wspólnego pływania z Kajem. https://photos.app.goo.gl/3hifMnYi3odCNCu6A

Kiedy uda nam się opanować wspólne pływanie z psem stylem żabki a zmiany kierunku nie będą stanowiły problemu wówczas można zacząć pływać z psem kraulem tak jak ma to miejsce podczas prawdziwej akcji ratowniczej. W kraulu nie mamy ręki, która będzie nam blokowała psa w razie gdy ten zacznie nas wyprzedzać dlatego też pies musi dobrze znać swoją pozycję i ją utrzymywać. Niektórzy twierdzą, że łatwiej im nauczyć się pływać z psem od razu stylem kraula… Najczęściej jest to tylko pozornie prostsze i często jest to droga na skróty, która wcześniej czy później da znać o sobie… W stylu jakim jest kraul, człowiek zazwyczaj jest szybszy od psa a co za tym idzie tak naprawdę pies nie płynie świadomie, równo z przewodnikiem a wykonuje podąrzenie lub pogoń za nim… Nie znając swojej pozycji i nie wykonując zadania świadomie, po dogonieniu przewodnika pies zaczyna na niego wchodzić.

Wspólne pływanie „kraulem”.
Fot. Katarzyna Łagodzka.

Psa w wodzie nie da się zatrzymać więc jeśli my się zatrzymujemy by coś obejrzeć czy odpocząć to musimy z nim ten element przepracować tak, aby wiedział co ma w tym momencie robić i jak się zachować . Ma to przełożenie na element akcji ratowniczej jakim jest podjęcie tonącego. Jeśli jesteśmy zajęci i skupieni na przeprowadzeniu akcji to nasz pies musi w tym momencie mieć wyuczone zachowanie, które nam na to pozwoli a on będzie dla nas pomocnym partnerem, który wspomoże nas w czasie holowania tonącego do brzegu. Istnieje kilka modeli podejmowania tonącego przez ratownika wspieranego przez psa. Jednym ze stosowanych rozwiązań jest szybkie wbiegnięcie ratownika do wody i nie oglądanie się za psem który ma za zadanie gonić przewodnika… W czasie kiedy pies dogania przewodnika on ma czas na „ogarnięcie” tonącego… A co jeśli nie zdąrzy? Trudno powiedzieć co ma w tym czasie robić pies… Kolejny sposób to taki gdzie przewodnik płynie równolegle z psem a pies wyuczony jest zachowania które pozwala ratownikowi na przeprowadzenie działań ratowniczych i wspólny powrót. Jeszcze innym sposobem o jakim udało mi się całkiem niedawno przeczytać to podjęcie akcji ratowniczej w taki sposób iż ratownik płynie do tonącego trzymając się psa tym samym oszczędza siły na przeprowadzenie już tylko samej akcji, która kończy się holowaniem przez psa ratownika z poszkodowanym. Trudno powiedzieć jaki model jest najbardziej skuteczny… Może to być zależne od tego co nam przyniesie życie i z jaką sytuacją przyjdzie się nam zmierzyć.

Wykorzystanie psa w pozorowanej akcji ratowniczej z udziałem dwóch tonących.

Jednak jaki sposób byśmy nie wybrali to wymaga on od nas jako przewodników i ratowników raz od naszych psów ogromnej pracy, wzajemnego zaufania i przepracowania wielu elementów by sytuacja, która może nas w życiu spotkać była dla nas łatwiejsza od tej którą mieliśmy okazję z psem przećwiczyć. Pamiętajmy, że podczas prawdziwej akcji ratowniczej dochodzą emocje….

Abstrahując od ratownictwa… Po co uczyć się pływać wspólnie z psem? Przede wszystkim po to, że jeśli oboje lubimy wodne przygody to jest to świetna zabawa zarówno dla nas jak i naszego psijaciela… Razem możecie dbać o swoją kondycję nie obciążając przy tym stawów.

Pływanie rekreacyjne wspólnie z trzema

PRACA WODNA VS RATOWNICTWO – WYBÓR PSA.

Istnieje bardzo dużo ras które w wodzie czują się jak przysłowiowa ryba… Jednak z pewnych przyczyn nikt nie bierze ich pod uwagę wybierając psa do ratownictwa…. Z drugiej strony ikoną ratownictwa stał się nowofundland…

Spróbujmy zatem odpowiedzieć sobie na pytanie:

Czym winien być podyktowany wybór rasy i jakie cechy fizyczne oraz psychiczne będą wpływały na lepsze jej predyspozycje do pracy wodnej lub też ratownictwa?

Jeżeli uwielbiamy wodę i chcielibyśmy mieć towarzysza swoich wodnych przygód to rasa psa tak naprawdę nie ma znaczenia. Ważne jest to by pies chętnie w wodzie lub nad nią przebywał. Większość psów umie pływać, lecz nie wszystkie wodę lubią. Pamiętajmy, iż niektóre wręcz panicznie się jej boją, inne zaś potrzebują sporo czasu, by oswoić się z nową sytuacją…

Jeśli natomiast naszym celem jest praca wodna, ratownictwo sportowe psów lub ratownictwo wodne wówczas dobrym wyborem co do rasy psa będzie grupa II FCI do której kwalifikują się molosy (nowofundland, hovawart, landseer, leonberger, tornjak) a także grupa VIII FCI czyli płochacze, psy aportujące i psy dowodne. Są to rasy myśliwskie, które mają za zadanie przynoszenie myśliwym ustrzelonej zdobyczy w wodzie. W grupie VIII, sekcje 1 – stanowią retrievery.

Dlaczego akurat te psy?

Wynika to przede wszystkim z ich predyspozycji fizycznych do których zaliczamy:

  • sierść – najczęściej jest to obfita, dwuwarstwowa szata składającą się ze sprężystego, błyszczącego włosa okrywowego oraz bardzo obfitego, gęstego, mocno natłuszczonego podszerstka, który podczas kąpieli nie pozwala przedostać się wodzie aż do skóry chroniąc psa przed utrata ciepła.
  • błona pławna – skórzasta struktura rozpostarta między palcami. Występuje u niektórych kręgowców w celu ułatwienia poruszania się w środowisku wodnym. U ssaków wodnych błony pławne są powszechne, jednak nie występują one u wszystkich z nich. Dzięki nim pływające psy przemieszczają się szybko i sprawnie.
  • ogon – działa jak ster, szeroki i mocny u nasady. Nigdy nie jest krótki.
Błona pławna u nowofunlanda.
Fot Jacek Grundkowski.

Oprócz predyspozycji fizycznych ważne jest, aby pies był nastawiony na pracę z człowiekiem, lubił towarzystwo ludzi. Ciekawość świata oraz żywiołowość a także chęć do zabawy i szkolenia napewno ułatwią opanowanie potrzebnych umiejętności. W stosunku do innych zwierząt i ludzi łagodny, spokojny, zrównoważony, cierpliwy, odważny i pozbawiony agresji.

A co z wielkością psa?

Wielkość psa ma oczywiście olbrzymie znaczenie… Mówi się, że typowym psem do ratownictwa jest nowofundland zwany potocznie wodołazem. Ale czy słusznie tylko jemu przypisuje się wręcz niebywałe umiejętności? Nowofundland ze względu na swój temperament i wrodzone predyspozycje jest jednym z psów najlepiej pływających i sprawdzających się w roli psiego ratownika. Potrafi wskazywać kierunek do brzegu a także nurkować. Jego masa oraz siłą powodują, że z łatwością holuje człowieka czy łódkę. Jednakże dzisiejsze nowofundlandy różnią się bardzo od swoich przodków. Autorami obecnego standardu są Anglicy, którzy krzyżując psa z molosem podobnym do bernardyna i spanielem, wyhodowali współczesny typ nowofundlanda, który pomimo swoich predyspozycji potrzebuje zbudowania odpowiedniej motywacji do pracy. Nowofundland jest świetnym pływakiem jednakże jeśli chcemy brać udział w zawodach z ratownictwa sportowego gdzie główną składową oprócz poprawnego wykonania zadania jest czas to rasa ta nie jest dobrym wyborem ze względu na dość powolny styl bycia… Oczywiście, są wyjątki… Ale one tylko potwierdzają regułę…

Przedstawicielka rasy nowofunland Thula.
Fot. Jacek Grundkowski

A jeśli nie nowofundland to co? To może landseer. Mówi się, że landseer to taki pracujący typ nowofundlanda. Niektórzy żartują, że nowofundland przyniesie ci gazetę, ale to landseer ci ją przeczyta. Psy tej rasy w porównaniu do nowofundlandów są szybsze i łatwiej się uczą, są od nich wytrzymalsze… Landseer został w Kanadzie wyhodowany z nowofundlanda i stanowi jego biało – czarną odmianę, która w późniejszym czasie została uznana przez FCI jako odrębną rasa. W porównaniu do nowofundlandów, landseery są nieco lżejsze i mają mniej futra jednakże predyspozycje fizyczne mają dokładnie takie same niczym nie ustępując swoim kuzynom.

Jeśli chodzi o molosy to w roli psich ratowników sprawdzi nam się jeszcze leonberger oraz tornjak a także hovawart. Jednak te ostatnie rzadko bywają wykorzystane do ratownictwa choć są świetnymi pływakami. A dlaczego? Przede wszystkim hovawart ma silny instynkt stróżujący, ma również skłonność do dominacji (głównie samce) i jest nieufny wobec obcych.

Przedstawicielka rasy landseer – Athena.
Fot. Dorota Sykuła

Oprócz molosów które po odpowiednim szkoleniu będą świetnymi psimi ratownikami istnieje jeszcze grupa retrieverów oraz grupa psów dowodnych, która również posiada predyspozycje do pracy wodnej a niektóre z nich również do ratownictwa.

Jednym z przedstawicieli retrieverów nadających się zarówno do ratownictwa jak i pracy wodnej jest labrador. Jest to chyba najczęstsza rasa jaką możemy spotkać na szkoleniach przeznaczonych dla psich ratowników… Myślę, że wynika to między innymi z popularności tej rasy w naszym kraju co wynika z ich wielostronności użytkowej – od łowieckiej do pracy w służbach państwowych, terapii i jako towarzysz osób niepełnosprawnych, jak również podatności na szkolenie. Psy te posiadają wszelkie predyspozycje fizyczne a także psychiczne, które są potrzebne do tego rodzaju aktywności. Ich wrodzona pasja aportowania jest dużym atutem ułatwiającym szkolenie ratownicze w którym duża ilość uczonych elementów oparta jest o aport.

Labrador retriver – Diver Lualaba.
Fot. Alan Dombrowski

Świetnym pływakiem jest również chesapeake.

Regis. Chesapeake by retriever.
Fot. Karolina Zgadzaj
https://instagram.com/regis_chesapeake_retriever?igshid=sk06lxl9ms9i

Chesapeake pochodzi z rejonu Zatoki Chesapeake na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Został wyhodowany do aportowania ustrzelonego ptactwa. Podobnie jak labrador, flat coated, golden nowofundland i landseer są potomkami rasy, która obecnie już wyginęła. Mowa o psach dowodnych z St. John’s, znanych kiedyś na kanadyjskiej wyspie Nowa Fundlandia. Ponadto chessie ma w sobie prawdopodobnie domieszkę krwi coonhoundów (amerykańskich gończych), curly-coated retrievera, irlandzkiego spaniela dowodnego i wyodrębnionego już labradora. Ponieważ rasa nigdy nie była modna, nie nastąpił rozdział na linie wystawowe i użytkowe. Chesapeka jest bystry i inteligentny. Ma silny popęd do pracy. Bardzo dobrze sprawdza się jako aporter zarówno na lądzie, jak i w wodzie. W stosunku do obcych jest zwykle przyjacielski, ale nie wylewny.

A co z całą grupą psów dowodnych do których należą:

  • Amerykański spaniel dowodny (American Water Spaniel)
  • Barbet (Francuski pies dowodny)
  • Fryzyjski pies dowodny (Wetterhoun)
  • Hiszpański pies dowodny (Perro de agua español)
  • Irlandzki spaniel dowodny (Irish Water Spaniel)
  • Portugalski pies dowodny (Cão de água Português)Cão de água Português – CurlyCão de água Português – Long and wavy
  • Lagotto Romagnolo Romański pies dowodny

Psy te świetnie sobie radzą w wodzie. Ich błony pławne powodują ich są w środowisku wodnym niezwykle szybkie i zwinne. Sierść tej sekcji psów najczęściej jest kędzierzawa bądź falująca, gęsta i długa. Pierwotnie te psy były utrzymywane w inny sposób niż jest to aktualnie. Ich sierść bardzo łatwo się filcuje… To właśnie filc chronił te psy przed zimna woda i gałęziami. Ich pielęgnacja dawniej polegała na „zapuszczeniu” i zgoleniu do łysego. Jednak pies w takiej okrywie się męczy a hotspoty są częstą przypadłością. Poza tym gabaryty tych psów w większości są zbyt małe by wykorzystać te rasy do holowania człowieka bądź łódki czy motorówki. Przedstawiciele tych ras napewno będą doskonałymi towarzyszami dla osób lubiących aktywne życie nad wodą jednakże niekoniecznie sprawdzą się w roli psów wspomagających ratownika.

Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić wam po krótce czym powinniśmy się kierować lub na co zwrócić uwagę przy wyborze psa do pracy wodnej lub ratownictwa w tym również ratownictwa sportowego. Oczywiście nie wyklucza się, iż przedstawiciele innych ras będą również dobrymi ratownikami – wkońcu sama szkoliłam białego owczarka szwajcarskiego, który zdobył Mistrzostwo Polski. Jednak właśnie on i praca z nim uzmysłowiła mi jakie beriery i trudności musimy czasem pokonać z powodu braku chociażby odpowiedniej sierści, ktora we wczesnych i późnych miesiącach treningów chroniła by go przed zimnem.

PRACA WODNA VS RATOWNICTWO

Psy na dobre zagościły w ludzkim życiu… ich obecność powoduje, że ludzie szukają coraz to nowych aktywności, które mogą wykonywać wspólnie z psijaciołmi. Pojawiają się kolejne pomysły, ciekawe możliwości… nic więc dziwnego, że próbujemy szukać coraz to nowych wyzwań i wspólnych przygód.

Jak zaczęłam szkolić swojego psa a było to ponad 3lata temu, praca wodna psów była jeszcze mało znana. Zaledwie w kilku miejscach w całej Polsce można było odbyć szkolenie, wziąć udział w warsztatach, obozach. W tej chwili zajęcia z pracy wodnej prowadzone są przez bardzo wiele podmiotów co powoduje, że mamy większą możliwość wyboru gdzie i czego chcemy się uczyć wraz z naszym psem. Wybór miejsca winien być podyktowany naszymi oczekiwaniami oraz stopniem zaawansowania zajęć. Czego innego będą oczekiwały osoby, które chcą miło spędzić czas z psiakiem nad wodą a przy okazji nauczyć się lub poprostu spróbować czegoś nowego, a czego innego będą oczekiwały osoby chcące wyszkolić psa w celach zdania egzaminu państwowego i ewentualnej wspólnej pracy na kąpielisku.

Zatem czym jest praca wodna psów?

Praca wodna psów to nic innego jak przygotowanie psa do pracy w wodzie. Każdy pies lubiący środowisko wodne może uczyć się tych umiejętności, ponieważ można to traktować jako sport dla psów, które kochają wodę. Pływanie zespołowe – team swimming, aport, pływanie na desce SUP to tylko niektóre z zadań rekreacyjnych, które przeznaczone są dla wszystkich psów chętnie przebywających w wodzie bez względu na dalsze przeznaczenie.

Ratownictwo wodne z wykorzystaniem psów można podzielić na

ratownictwo sportowe

– taktyka działań ratowniczych /ratownictwo taktyczne

Ratownictwo sportowe to szereg zadań i czynności które pies wykonuje samodzielnie lub z niewielką pomocą przewodnika. Umiejętności te są jak najbardziej przydatne w pracy zawodowej jednak głównie zastosowanie tej formy aktywności znajdziemy na pokazach, zawodach psów ratowniczych lub championatach pracy wodnej. W powyższym przypadku pozorant jest jedyną osobą w wodzie i są to warunki symulowanej akcji ratowniczej gdzie pies jest samodzielnym ratownikiem.

Taktyka działań ratowniczych / ratownictwo taktyczne

Taktyka działań ratowniczych jest tym do czego każdy zespół pies – przewodnik pracujący winien dążyć. Opiera się ona na bardzo dobrej znajomości podejmowanych działań ratowniczych przez człowieka oraz ogromnym zaufaniu i współpracy z psem, który w tym wypadku pełni rolę wspomagającą. Najczęściej rolę psa ogranicza się do wsparcia ratownika podczas holowania. Oczywiście istnieje szereg możliwości wykorzystania psa podczas akcji ratowniczej, jednakże zależy to przede wszystkim od decyzji podjętej przez przewodnika. Przewodnik – ratownik podejmując osobę tonącą musi umieć ocenić zaistniałą sytuację i w taki sposób przeprowadzić działania, aby były one skuteczne bez narażania życia poszkodowanego czy też psa. Często używa się określenia, że pies to „żywa bojka” a „tonący brzytwy się chwyta” … Dotychczas nie przeprowadzono żadnych badań dających nam jednoznaczną odpowiedź czy faktycznie osoba tonąca w przypadku zagrożenia życia będzie w stanie chwycić się samodzielnie psa…

Jak sami widzicie różnica pomiędzy pracą wodną, ratownictwem sportowym a taktyką działań ratowniczych jest ogromna. Kiedy widzimy psa, który podczas ćwiczeń /treningu holuje tonącego za pomocą bojki mylnie mówimy o nim „pies ratownik” podczas gdy ten pies tak naprawdę ćwiczy elementy ratownictwa sportowego psów, które dla niego są tym samym czym dla innego psa wykonywanie zadań /ćwiczeń z innej dziedziny. W obu przypadkach wykonywane zadania są tylko ćwiczeniami, które wymagają zaangażowania psa i przewodnika, dużej motywacji do pracy, precyzji ich wykonania, budowania szybkości i co najważniejsze współpracy z przewodnikiem.